piątek, 26 lipca 2013
Nooo.
To tak. Byłam nad morzem. Żałuję, że pojechałam, chociaż od początku nie chciałam jechać, no niestety musiałam. Morze ładne, ale przecież ja się nawet nie opalam. Pół tygodnia było zimno. Rozumiecie to? W jeden dzień, w którym było skrajnie zimno miałam na sobie 2 pary spodni i 3 bluzy, w porywach do 4. Poważnie. No ale cóż. Ja tam wolę, jak jest zimno, niż jak jest gorąco. Tylko reszta osób z którymi byłam (aż 7 osób) narzekała i nikt nie miał humoru. Byłam w Dźwirzynie i 2 razy pojechaliśmy do Mrzeżyna. Szkoda, że nic a nic nie schudłam, chociaż szczerze mówiąc jadłam tam czasem więcej niż w domu. Co nie zmienia faktu, że były to tylko 2 posiłki dziennie. A niby powinno być 5? Mniejsza z tym, w domu czasem jem mniej, bo nie lubię jeść. Wiecie co jest lepsze? Że nadal ważę za dużo. Znaczy nie za dużo, ale wagę mam w normie. Przy górnej granicy. Śmiesznie, nie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz