Boję się. Cholernie się boję. Że nie wyjdzie ze szpitala. Boję się, nieustające łzy wcale w tym nie pomagają. Boję się, po prostu.
Czemu nienawidzę ludzi? Heh. A jak reagują na wieść o tym, że nie chcę rozmawiać/spotkać się/cokolwiek innego, bo jest mi przykro, smutno, niedobrze? Wyśmiewają mnie.
"Kolejna zraniona małolata która nie zna życia".Oczywiście. Niczego nie rozumiem, nie znam życia, pewnie rzucił mnie chłopak... Otóż nie.
Kilka pieprzonych, pustych, nic nieznaczących słów. A boli mnie to jak cholera.
Nie lubię się nad sobą rozczulać. Ale ludzie są tak cholernymi skurwysynami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz